


Był zimowy wieczór. Siedziałem przy barze w jednym z wiedeńskich variete. Obok mnie usiadł mężczyzna.
- Co robisz w Wiedniu?
- Śpiewam - odparł - nazywam się Christopher Cross, a ty co tu robisz? - zwrócił się do mnie.
- Bawię ludzi - odparłem.
- Robisz to sam?
- Nie. Nie sam, z całą rodziną.
- Od dawna? - spytał wyraźnie zainteresowany.
- Od około 200 lat...
Christopher Cross postawił mi drinka.
Przez lata pracy na scenie mieliśmy okazję odpowiadać na takie pytania wielokrotnie. Zrozumiałem wtedy, jak ważny dla naszych widzów stał się element tradycji zawodowych wnoszony przez nas na scenę.
Nauczyliśmy się czerpać z tych pokoleniowych doświadczeń pełną garścią i cieszyć się wykonywaniem naszego zawodu. Pewna zakonnica powiedziała do mnie po spektaklu: pan to ma chyba same komiczne geny... Nie mogłem zaprzeczyć.
Nasze rodzinne tradycje stały się tematem filmów telewizyjnych oraz reportaży radiowych, a
także wielu prasowych artykułów.
Pisali o nas: Die Welt, Rzeczpospolita, Gazeta Wyborcza, Kronen Zeitung, Olivia,
Poznaj Świat, Kurier, Słowo Polskie, Bild, Tina, Gazeta Poznańska, Stuttgarter Zeitung,
Hoja del Lunes, Schwabische Neue Presse...

aktualizacja: spreparował: mp


